♥Archiwum♥ ↓↓↓

Poznaj mnie♥

Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy to edytowałam.

Cześć. A więc wylądowałeś na moim blogu. Określające mnie słowa? Mól książkowy, pisarka, humanistka, osoba oryginalna i lubiąca filmy. Nie idę z tłumem i mam własne poglądy.
Kocham zwierzęta.
Obecnie na tym blogu będą recenzje, ale od czasu do czasu wpisy life'owe. Jeśli zechcesz tu zostać to witam serdecznie! :-)
Pozdrawiam!

Przyszliście... ♫

  • Wszystkich wizyt: 8323
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 465

Kategorie Klaren ☻

I Love Horses! ♥♥♥

tapeciarnia.pl151658_piekny_rumak_niebo_laka-1280x800.jpg

Informacje

Mam dziwną manię co tygodniowych wpisów, więc będę się posługiwać tym widgetem. Gdy będę mieć Wam coś ważnego do powiedzenia, ale po opublikowaniu wpisu: będzie to się pojawiać tu. ;-)

Ostatni wpis w 2015 r.

Ha! Nie zapomniałam o Was. ;-)

Z okazji Nowego Roku życzę Wam wszystkiego dobrego: zdrowia, szczęśliwego życia, spełnienia marzeń i woli walki ku swoim celom. <3 Piosenka:

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Tysiące powrotów…

Do tego wpisu zabieram się od listopada.

Ktoś tu jeszcze jest?

Tak dawno mnie tu nie było.

Ale to w zasadzie nic nowego.

Jednak teraz wiem dlaczego.

Tysiąc razy próbowałam wracać, nie znając jednak przyczyny zniknięć. Myślałam, że jak wrócę przymuszając się, wszystko będzie OK. Nie zdawałam sobie sprawy z samej siebie.
Blog, kiedyś jedna z ważniejszych rzeczy, musiała zejść na dalszy plan. Musiałam zająć się sobą, swoimi emocjami. Miałam dość ukrywania swoich uczuć, tego co myślę. Przestałam się tak wszystkim martwić. Szkoła już przestała być na pierwszym miejscu: nie uczę się na siłę, tyle, ile dam radę. Postanowiłam się zająć swoimi pasjami, oczywiście, w granicach rozsądku: to nie jest tak że kompletnie olałam naukę, po prostu stwierdziłam że ona nie jest najważniejsza.

,,Nie pozwól by szkoła przeszkodziła Ci w nauce” – cytat znaleziony w Internecie.

I to jest właściwie duży skrót tych wszystkich miesięcy, smutnych miesięcy, kiedy w końcu wylałam swój cały smutek. I to jest właśnie prawdziwy powód, dla którego nie pisałam: mój organizm wydał rozkaz żeby olać na jakiś czas bloga i w końcu zająć się sobą.

Wiecznie ukrywać się nie można.

Muszę sobie parę rzeczy przepracować: przede mną jeszcze długa droga, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Będzie bolało, nie oczyściłam się do końca. Ale na pytanie: wolisz się ukrywać całe życie, czy w końcu ogłosić światu jaka naprawdę jesteś? Wybieram to drugie. Być może niektórzy nie zauważą żadnej zmiany. Niektórzy być może będą zdziwieni. Ale już się nie boję. Za dużo bałam się czegoś, czego kompletnie nie trzeba się było bać.

Czy powrócę na bloga?

Na pewno, za bardzo się przywiązałam, zwłaszcza teraz, kiedy odkryłam przyczynę niepisania. Nie proszę Was o przebaczenie, powiem tak: postaram się pisać co tydzień lub dwa tygodnie, więc wydajcie werdykt po jakimś miesiącu. A jak na razie kochani:

Wesołych Świąt!

Rok ruszył z kopyta…

- Klaren, zostajesz skazana na dożywotnią karę, spowodowaną rzadką aktywnością bloga!

- Ale…

- Żadnych ale! Obiecałaś, złamałaś, kara musi Cię spotkać!

Witajcie! Wiem, wiem, znowu się nie popisałam. Ale tym razem mam usprawiedliwienie: rok ruszył z kopyta od pierwszych dni i trochę się przeliczyłam. Nie dość, że zaczęłam chodzić do Szkoły Teatralnej, karate i normalna nauka wciąż zostały. Plus olimpiada z polskiego. Zaniedbałam Wasze blogi. Wybaczcie, jednak weekend był odpoczynkiem i na blogosferę nie chciało mi się wchodzić. Niektórych rzeczy nie można się pozbyć, jednak bloga nie zostawię: za bardzo bym żałowała. Co u mnie nowego?

1. Zaczęłam Szkołę Teatralną! Czy wspominałam, że chciałabym zostać aktorką? Nie? To wspominam. Zajęcia, raz w tygodniu, trwają 2,5 godziny. Na początku: aktorstwo, potem śpiewanie, a na koniec taniec (na razie przerabiamy klasyczny).

2. Rzuciłam kółko historyczne, do czego się zbierałam od roku. Jakby to powiedzieć: historia jest ważna, ale moje plany nie łączą się z nią: zamierzam zdawać maturę międzynarodową, by potem móc studiować za granicą i na pewno nie historię! Myślę więc, że normalne lekcje mi wystarczą.

3. Zaczął się rok szkolny, co wszyscy wiedzą i chyba powinnam to zapisać w punkcie 1. Zamierzałam pisać co tydzień, no ale… wiecie. Trudno jest. Zamiast wdrażać nas powoli, od razu zaczęli męczyć. Plusem jest jednak to, że od nowego roku postanowiłam byś śmielsza: nawet wychodzi. Więcej rozmawiam, itd.

4. Karate. Tutaj w zasadzie zmienił się tylko plan zajęć i ludzie. Nie dałabym rady chodzić na 20:00. Jestem najstarsza w grupie, ale przynajmniej trener ten sam. W lipcu zdobyłam pomarańczowy pas. ;-)

5.  Niedawno były moje urodziny. Dostałam same książki, ale o nie prosiłam. :-D Co też mnie bardzo ucieszyło, przez to weszłam w posiadanie drugiego tomu Więźnia Labiryntu: Prób Ognia. Wczoraj przeczytałam 100-ileś stron i muszę Wam powiedzieć, że książka jest świetna: szybko się czyta, trwa akcja i napięcie. Czytelnik  nie nudzi się ani przez chwilę. Będę musiała powrócić z recenzjami.

6. Jako że Klaren jednostka ambitna, a jeszcze do tego sportowa, zawsze musi coś sobie zrobić. W dużym skrócie: na WF-ie zaczęło mnie poleć miejsce między palcami a stopą. Śródstopie? Być może. Wyobraźcie sobie, że kiedy próbujecie normalne chodzić, na każdym kroku spotyka Was ból. O schodach nie wspominając. Pielęgniarka jest na parterze, szatnia dziewcząt: na 3. piętrze. Zastanawiam się, jak ja dałam radę. Koniec końców, dostałam tygodniowe zwolnienie. Moja nauka płacze, ale nie dałabym rady ciągle chodzić samą piętą, lub bokiem stopy po 3. piętrach szkoły.

7. Zarejestrowałam się na Granicy! Co to jest? Możecie wejść tam od razu (wszystko ładnie wyjaśniają), albo poczytać o tym tu —> Raven. Pracuję jeszcze nad Kartą Postaci, ale są to ostatnie szlify, a ponieważ mam zwolnienie, jutro powinnam skończyć. ;-) Myślę, że jeszcze o tym napiszę.

I to by w zasadzie było na tyle. Planuje zrobić kolejny wpis, a że będę mieć wolne, prawdopodobnie będzie bliżej. Tam zamierzam pisać o rzeczach, o których nigdy wcześniej nie pisałam, pokazać się z innej strony. Ale to później. Co u Was dziewczyny? ;-)

Pozdrawiam!

LBA po raz trzeci!

Ha, mam nadzieję, że LBA nie jest zbyt spóźniony. Obiecałam w roku szkolnym wpisy co tydzień i słowa dotrzymam.
Nominowała mnie Raven z KruczoCzarnego bloga. Dziękuję kochana. ;-)

1. Ulubiony gatunek literacki/filmowy?
Z literatury fantasy/science fiction. Z filmami tak samo. Kocham Gwiezdne Wojny i Władcę Pierścieni.
2. Myślałaś kiedyś o zarabianiu na blogu?
Niezbyt, w zasadzie nie wiedziałam, że można. :-D Nie wiem czy uczynię z tego pracę, na razie o tym nie myślę.
3. Czy prowadzenie bloga pozwoliło ci się jakoś rozwinąć? Jak?
Na pewno pod względem pisania. (Moje 1. wpisy były straszne). Oraz wprowadziły mnie w Internet. Wiem o nim więcej niż kiedyś.
4. Wytrzymasz tydzień bez komórki i dostępu do internetu?
Jeśli chodzi o komórkę, to na pewno. Ona jest głównie w domu. Bez Internetu trochę ciężej, ale kiedyś nam go odcięli, chyba nawet na więcej niż na tydzień. I co? Wytrzymałam. Więc ,,tak”.
5. Masz jakieś autorytety?
Nigdy o tym nie myślałam.  Szczerze mówiąc, nie wiem. Po prostu robię to, co uważam za słuszne.
6. Jaką pozycję zajmujesz w swojej klasie? Wśród rówieśników?
Jako osoba fajna, ale też trochę nieśmiała. Po prostu dziewczyna, która ma zasady, przez to czasem klasa jest na mnie wkurzona. Taka bardzo łagodna odmiana buntowniczki, która nie idzie z tłumem.
7. Spotkałaś się kiedykolwiek z którymś z internetowych znajomych na żywo?
Nie.
8. W skali od 1 do 10 jak oceniasz swoją pewność siebie?
5? Ostatnio nad nią pracuje, nie wiem czy w ogóle potrafię ją prawidłowo ocenić.
9. Masz jakąś zasadę, którą kierujesz się w codziennym życiu?
Żeby nie iść z tłumem, tylko zgodnie z własnymi zasadami i, jak wspomniałam, robić to, co się uważa za słuszne. Po prostu być sobą, a przynajmniej się starać.
10. 2+2? No, dobra – żartuję. Jak myślisz, co mówią o tobie inni ludzie?
4, kochani. :-D A tak na serio: naprawdę, nie chcę o tym myśleć. Myślę, że mnie lubią. (Masło maślane). Nie można się tym zajmować. Co nas obchodzi, co inni o nas myślą, jak nasze problemy nie są ich?
Nominuję:
Mackenzie (biedna Macky jest tym zasypana, ale co poradzić)
Nominowałabym Raven, ale nie można nominować osoby, która nominowała Ciebie.
Moje pytania:
1. Najlepiej czujesz się rano, wieczorem, czy po południu?
2. Uważasz, że w soundtrackach najlepsze są instrumenty klasyczne czy nowoczesne?
3. A jak już o tym mowa: masz ulubiony soundtrack? Czy jest on powiązany z Twoim ulubionym filmem?
4. Czy lubisz grać w gry komputerowe? Jakiekolwiek. Jeśli tak, to jakie?
5. Wolisz książki czy ich ekranizacje?
6.  Twoje ulubione zajęcie?
7. Ulubiony gatunek muzyczny?
8. Interesujesz się kulturą jakiegoś innego kraju?
9.  Wybierz jakikolwiek świat (z książki, filmu, gry) w którym chciałabyś zamieszkać.
10. Oglądasz jakichś Youtuberów?
11. Które z powyższych pytań spodobało Ci się najbardziej? :-D
Pozdrawiam i czekam na Wasze odpowiedzi!
PS. Na moim blogu wybiło już 444 komentarzy, razem z moimi odpowiedziami. Dziękuję!

Konćzymy wakacje…

Cześć!

Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć pierwsze słowa. W zasadzie już się zaczęły. :-D Trochę mnie tu nie było, prawda? Miałam szkic jakiegoś wpisu, ale postanowiłam go dopracować, więc wstawienie postu trochę się opóźniło. I jeszcze recenzja ,,Startera”, ach! Dajcie mi trochę czasu. Wybiłam się z blogowego rytmu i wszystko jeszcze musi wrócić do normy. Staram się Was odwiedzać, jeszcze miałam się pojawić u nowej czytelniczki. Ech, niby jeszcze wakacje, a i tak sobie nie radzę z postanowieniami.

Niedługo koniec wakacji. Mam mieszane uczucia. Niby się cieszę, bo nareszcie będzie czym się zająć, ale z drugiej strony przeraża mnie powrót przedmiotów ścisłych. (Pozdrawiam ścisłowców czytających ten wpis). No i powrót do głupich, szkolnych ludzi. Wiem, że mogę teraz brzmieć typowo ,,nastolatkowo”, ale uwierzcie, jest tak. Cóż, nie oczekuje od nich geniuszu Einsteina, chociaż, inteligencja to nie jest główny powód. Jeśli widzę, że ludziom nie podoba się to, jaka jestem, od razu wiem, że wszystko jest przekreślone. Od lat parę osób mówiło na mnie ,,dziwna”. Kiedyś mnie to martwiło, zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Dziś wiem, że to nie ze mną jest problem, tylko z nimi. Zawsze podkreślam, że nie idę z tłumem i mam pewność, że tak jest.

Dobra, można już skończyć to gadanie o normalności, nienormalności, przystosowywaniu się, bla, bla, bla. Powinnam się podzielić tym, co się działo w wakacje. W zasadzie trochę się działo, ale trudno mi to teraz opowiedzieć. Spaliło mnie słońce, przez co zdecydowałam, że wolę zimno od upału. (Zobaczymy, czy to postanowienie się utrzyma w zimie, he, he). Zaczęłam oglądać różne serie filmowe. Niektórych może zdziwić, że zaczęłam je dopiero teraz, ale cóż. Obejrzałam już 3 części ,,Piratów z Karaibów”, Hobbita i wszystkie części Star Wars. Co do ostatniego, powiem szczerze: zakochałam się. Nie wiem co ja w tych Gwiezdnych Wojnach widziałam, ale stałam się fanką. Zwłaszcza Starej trylogii i z niecierpliwością czekam na 7. część która pojawi się w grudniu. Teaser dla fanów: (z napisami bo uważam, że lepsze od dubbingu). Link z filmwebu.

http://www.filmweb.pl/video/teaser/nr+2+%28polski%2C+napisy%29-35967

Co do muzyki, mam ostatnio dwie piosenki, których mogę słuchać na okrągło. Są to:

1. Owl City – Gold

2. Wiz Khalifa – See you again – nie oglądałam ,,Szybkich i wściekłych” ale piosenkę kocham.

Będzie to Pojedynek Muzyczny, tym razem z dwiema piosenkami. Która według Was lepsza?

Pozdrawiam!

Wybaczcie kochani!

Kochani! Tak, jakbym nic lepszego nie mogła z siebie wykrzesić. :-D

Powiadam Wam, że oficjalnie wracam i to na stałe. Nie, nie żartuję. Naprawdę wracam na stałe. Trzy powody:

1. Zaczęło mi brakować Naszych komentarzowych rozmów. Chcę do tego wrócić.

2. Chcę wrócić do czytania Waszej twórczości.

Powód trzeci: Emily wróciła! Pamiętacie Emily? Z bloga ,,Lotem wrony” a potem ,,Kraina Nadziei”. Kiedy wszyscy porzucili nadzieję, ja wciąż wierzyłam że się odezwie. Właściwie to przez jej zniknięcie nie pisałam… Ale od początku:

Najpierw powiem, że nikogo tu nie obwiniam: jakby ktoś to zrozumiał opacznie.

Parę miesięcy temu pisałyśmy coraz rzadziej. Niektórzy nie pisali przez jakiś czas w ogóle. Kiedy czytania zabrakło, samej mi się odechciało. Po zniknięciu Emily w ogóle nie chciałam pisać. Bardzo lubiłam jej wpisy i zastanawiałam się, czemu jej nie ma.

Dzisiaj telefon poinformował mnie o nowym komentarzu. Robił to sporadycznie, dlatego, koniec końców weszłam na komentarze. (Czy tylko ja nie lubię czytać g-maila z telefonu)? Zobaczyłam nagle inny, zaczęłam czytać. Następnie poczułam w sobie takie BUM! Postanowiłam wrócić, wiedząc, że Hanzii również wróciła.

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i naprawdę zostaje na stałe. Teraz mam motyw. No cóż, nie zostaje mi nic innego jak nadrabianie blogów! :-D

Pozdrawiam!

PS. Chciałabym jeszcze podkreślić, że Emily teraz nazywa się Raven, ale sama zdecyduje jak mamy ją nazywać.

PS2. Przepraszam, że tak krótko. Upały są potworne. Do tego mieszkam w takim mieście, gdzie potrwają jeszcze podobno 2 tygodnie. O tym, co u mnie napiszę jak będzie chłodniej. Jeszcze chciałam zrecenzować ,,Startera” ale to wkrótce. ;-)

Nic nie trwa wiecznie…

Hej!

Na pewno w jakiś sposób natknęliście się na coś lub kogoś wypalonego. Myślę, że wiecie co to znaczy, samo określenie daje wskazówki. Czy jestem wypalona na blogu? To trochę przesadne określenie, zwłaszcza, że niektórzy blogerzy piszą co miesiąc i dla nich to normalne. Niektórzy bez słów potrafią się długo nie odzywać. (Hanzii, Pinokio, co z Wami?) Ja jednak kiedyś potrafiłam bez przeszkód pisać co tydzień. Gdzieś tak mniej więcej na zimę powoli się to u mnie wypalało i próbowałam z tym walczyć, obiecując sobie i Wam. Robiłam przerwy, ale niewiele pomagały. Czy znacie płomień palący się wiecznie? Nic nie trwa wiecznie. Nawet jeśli w naszej głowie wymyślimy radosny świat bez zła i tak prędzej czy później coś zacznie się z nim dziać. Może pojawić się tylko raz. Ale się pojawi…

Mimo wszystko nie porzuciłam pisania. Nie mogę jakoś zinterpretować stanu wypalonej żyłki blogerskiej. Co się dzieję? Ktoś mi powie? Przerwy od bloga nie działają. Nawet pisanie komentarzy przychodzi mi trudniej niż kiedyś. Zresztą, myślę, że mój przypadek nie jest osobny. Porównajmy chociaż vlogi. Myślę, że wszyscy oglądacie YouTuba i na pewno większość z Was ma wybrane kanały. Ale choćby nie wiem jakby Ci vlogerzy kochali filmy, ich kanały nie będą trwać wiecznie. Na logikę, oni zwykle mają od 16 do maximum 20 paru lat. Albo ja nie wierzę w inne możliwości, ale w końcu zaczną myśleć o pracy, rodzinie itd. Mówię tu o tych młodziakach, bo niektórzy vlogerzy to łączą. Ale czy wyobrażacie sobie vlogera z 5000 filmów, nagrywającego 30-40 lat? Ja tak średnio. Z blogerami jest podobnie. Widziałam parę blogów które mają wpisy od chociażby 2006 roku, ale 20-30 lat to nie jest. A wchodząc dalej w temat blogów, w sieci wisi multum zawieszonych stron blogerskich. Zawieszonych, zamkniętych, zostawionych, zwał jak zwał. Niektórzy po prostu przenieśli się na inne blogi. A niektórzy vlogerzy również się przenieśli na nowe kanały kiedyś tam…

Nie, nie jest to informacja o założeniu nowego bloga. Próbowałam, nie dałam rady. Próbując podsumować mój stan, stwierdzam, że są rzeczy trwałe i nietrwałe. Niektóre trwają z człowiekiem całe życie. Niektóre trwają tylko określony czas. Nazywając rzeczy po imieniu, nie ukrywam, że kiedyś zamknę bloga zupełnie. Ale wracając: blog jest rzeczą nietrwałą, przynajmniej dla mnie. Przyznam, że towarzyszą mi rzeczy, których nie zamierzam porzucić. Są. Jestem osobą lubiącą próbować nowe rzeczy i kiedy ten rok temu zakładałam bloga, byłam podekscytowana. Jednak, jak wiadomo, w dzisiejszych czasach do człowieka dociera więcej bodźców niż kiedykolwiek. Pojawiły się nowe rzeczy, które sprawiły, że blogosfera została w tyle. Tak, myślę, że chodzi o to. Jednak chcę pisać dalej, nie ważne, że raz na 2-3 tygodnie, jeszcze będę pisać trochę czasu. Jeszcze Was pomęczę. :-D Poza tym, są już wakacje, ale znając siebie, niczego nie obiecuję.

Uff, ktoś to przeczytał? Mam nadzieję, że tak. Trzymajcie się!

Pozdrawiam!

Akademia Canterwood. Wysoka poprzeczka – Recenzja

Wiem, że piszę dość późno. Dopadła mnie grypa, a poza tym, długo się zastanawiałam co zrecenzować. Czytałam swoje pierwsze recenzje naszpikowane błędami. Teraz, kiedy wiem o co tu chodzi, postaram się wszystko naprawić.

,,Wysoka poprzeczka” jest pierwszym tomem serii ,,Akademia Canterwood”. W 251 stronach (reszta to podziękowania i słowniczek),  opowiada o Sashy Silver, dziewczynie zakochanej w koniach. Kiedy już nauczyła się wszystkiego w Briar Ceek, dostała się do Canterwood. Ale nie ma tak łatwo: zaawansowany poziom nauki, wymagający trener… Nie może również zabraknąć pojawienia się wrednych dziewczyn, zakochania Sashy oraz poznania osób które zostały jej przyjaciółkami. Jest to jej współlokatorka Paige oraz Callie.

Fabuła głównie opiera się na tym jak Sasha próbuję się zmienić z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Próbuję być Sashą z Canterwood. Wszystko pięknie, ale pewna osóbka nie chcę by Sasha dostała się do grupy zaawansowanej i zrobi wszystko, by utrudnić jej życie. Konsekwencjami tego są skomplikowanie relacji z Callie, brak zaufania ze strony trenera… Ale kimże ona jest? Aaaa, nie zdradzę. :-D

Książka ta nie jest rewolucją literatury. Nie wymaga przemyśleń, czyta się ją lekko. Wykorzystane są standardowe schematy: zwykła dziewczyna trafia do super-szkoły, poznaje parę osób, zakochuje się, sławne dziewczyny chcą utrudnić jej życie. Nad charakterami bohaterów też nie można się roztkliwiać. Są, no cóż… standardowe. Trochę bez pomysłu. Smaczkiem jest tutaj wątek z końmi, ale tak opleciony zwykłymi schematami, że słabo ratuje to ,,dzieło”.

Do książki wracam tylko, kiedy chcę się zrelaksować. To jest jej plus: ten brak jakichkolwiek furtek do przemyśleń, sprawia, że można się odprężyć. Do poczytania w senne popołudnie po obiadku. :-D

Moja ocena: 5/10

Pozdrawiam!

A może by się odezwać…

No to się nie popisałam.

Miał być wielki powrót, a urządziłam najdłuższą przerwę w historii swojego bloga.

Nie wiem dlaczego. Myślałam, że mi przeszło. Czyżby blogerska żyłka się u mnie wypaliła, jakkolwiek to nie brzmi? Nie wiem. A może pisanie o własnym życiu stało się nie dla mnie? Teraz nie mogę nawet normalnie napisać o swoim dniu. Ale nie mogę zaprzepaścić roku pisania. Nie mogłabym ot, tak porzucić tego bloga, do którego w pewnym sensie się przywiązałam. Ale jak to zrobić, skoro już od przeszło 2/3 miesięcy tego nie potrafię?

Czytałam dzisiaj recenzje dopiero skończonej książki. Nie wiem czemu, najbardziej lubię recenzje blogerskie. I wtedy wpadłam na pomysł. A gdybym powróciła do recenzowania książek, tylko żeby stały się głównym tematem bloga? Pasowałoby mi to. Ja bym pisała, a blog by trwał. Ostatnio dowiedziałam się co nieco o recenzjach i śmieję się, czytając moje pierwsze. Tak, teraz wiem na czym to polega. Oczywiście recenzje nie będą jedyne. Wpisy life’owe będą się pojawiać od czasu do czasu, ale wtedy kiedy… dam radę. Do bloga by powrócił dawny rytm. Oczywiście nie wiem czy trwałoby to tak na zawsze, ale to plan B.  Co o tym myślicie?

A kiedy Wy wrócicie: Hanzii, Emily, Ewelino?

Pozdrawiam!